Z Rotterdamu Mateusz Skwierawski
Drużyna Jana Urbana miała swoje momenty, ale krótkie. Kilka razy na bokach boiskach rozpędzali się Jakub Kamiński i Nicola Zalewski. Brakowało zdecydowania, większej odwagi, lub lepszej decyzji - zwłaszcza Kamińskiemu. Polscy zawodnicy od początku realizowali plan: grali blisko Holendrów zostawiając im mało miejsca na rozpoczęcie akcji. Początkowo wyglądało to dobrze, strategia selekcjonera sprawdzała się. Niestety, polscy piłkarze przegrywali na własne życzenie.
Ale równie nieoczekiwanie wywrócili ten mecz do góry nogami.
ZOBACZ WIDEO: Wiadomo, co dziś robi Piotr Małachowski. Nie uciekł od sportu
Gospodarze grali cierpliwie, choć w mgnieniu oka potrafili poderwać kibiców z krzeseł. Tak stało się jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa. Tijjani Reijnders poprawił piłkę przed polem karnym, uderzył mocno i trafił w słupek. Za chwilę z drugiej strony pola karnego strzelał Cody Gakpo i polscy fani zamarli. Piłka wypadła Skorupskiemu z rąk, zawisła w powietrzu, ale nasz bramkarz zdołał ją złapać.
Drużyna Jana Urbana odpowiadała szybkimi atakami z wykorzystaniem przede wszystkim Zalewskiego. Gracz Atalanty Bergamo pokazał wszystkim, jak szybkim jest zawodnikiem biegnąc w sprincie kilkadziesiąt metrów. Zalewski zrobił wszystko bardzo dobrze, minął kilku rywali i wystarczyło tylko celnie podać do Matty'ego Casha. Skrzydłowy zrobił to jednak za lekko i gospodarze powstrzymali obrońcę Aston Villi.
Tak właśnie wyglądały akcje Polaków - były obiecujące, ale zawsze czegoś w nich brakowało.
Im dłużej trwał mecz, tym częściej pachniało natomiast golem dla gospodarzy. Skorupski zaczął jednak przypominać bramkarza, który na Euro 2024 powstrzymywał Francuzów. W krótkim odstępie obronił dwa strzały głową z bliskiej odległości, choć w drugiej sytuacji rywal był na pozycji spalonej.
Ale to, co wydarzyło się po pół godzinie gry, było absolutnie niewytłumaczalne. Memphis Depay dośrodkował z rzutu rożnego, piłka minęła wszystkich naszych zawodników, którzy niespecjalnie kwapili się do jej wybicia. Niektórzy nawet dreptali po murawie. Skorupski nie wiedział, czy wyjść z linii, czy zostać w bramce, ostatecznie zatrzymał się w połowie drogi, do tego uchylił się, a zamykający akcję Dumfries strzelił gola na 1:0.
Bramka holenderskiego defensora obciąża konto Skorupskiego. A wydawało się, że gracz Bolonii zapisze kolejny udany występ. Niestety, podjął złą decyzję. Gdyby został na linii - ze spokojem złapałby piłkę lecącą w środek bramki.
Przed przerwą nasza drużyna miała dwie dobre okazje, by wyrównać. Po szybkiej wymianie w środku boiska, Piotr Zieliński podprowadził piłkę kilkanaście metrów, uderzył z dystansu, z odpowiednią siłą, jednak obok słupka.
Niedługo później Nicola Zaleski w końcu zaczął "kręcić" rywalami. Na małej przestrzeni minął dwóch Holendrów zwodem na zamach i dośrodkował idealnie na głowę Sebastiana Szymańskiego. Były pomocnik Feyenoordu był niewidoczny, ale mógł zostać bohaterem.
Szymański wyskoczył do główki i źle trafił w piłkę. Nawet nie zmusił Barta Verbruggena do interwencji.
Druga połowa nie zapowiadała zmiany wyniku. W Rotterdamie zrobił się "letni mecz". Polacy nie stwarzali okazji, a gospodarze mieli kontrolę nad piłką. Po nieco ponad godzinie gry Xavi Simons mógł podwyższyć prowadzenie, ale strzelił obok słupka. Jeżeli ktoś był bliższy bramki, to zdecydowanie zawodnicy Ronalda Koemana.
Jan Urban myślał już w tym momencie o niedzielnym spotkaniu z Finlandią. Na boisku nie było Roberta Lewandowskiego, a za chwilę zeszli także Zieliński, Zalewski i Szymański. I to chyba uśpiło gospodarzy. W końcówce Holendrzy zlekceważyli Casha, który przyjął piłkę przed polem karnym i fantastycznym strzałem z kilkunastu metrów pokonał Verbruggena. Cash trafił idealnie, pod poprzeczkę, bliżej pierwszego słupka.
Tak jak trzy lata temu w Lidze Narodów, na tym samym stadionie, gdy Biało-czerwoni zremisowali z Holandią 2:2, tak i teraz bramka Casha dała Polsce punkt. Być może kluczowy w walce o awans na mistrzostwa świata 2026.
Remis z Holandią po czerwcowej katastrofie w reprezentacji, czyli porażce z Finlandią (1:2), odebraniu Robertowi Lewandowskiemu opaski kapitańskiej, podziałach w drużynie i dymisji Michała Probierza, można uznać za duży sukces.
Holandia - Polska 1:1 (1:0)
1:0 -Denzel Dumfries 28'
1:1 - Matty Cash 80'
Holandia: Bart Verbruggen - Denzel Dumfries, Jan Paul van Hecke (87. Stefan de Vrij), Virgil van Dijk, Micky van de Ven - Ryan Gravenberch, Tijjani Reijnders (83. Justin Kluivert), Frenkie de Jong (83. Quinten Timber) - Xavi Simons (78. Donyell Malen), Memphis Depay (78. Wout Weghorst), Cody Gakpo.
Polska: Łukasz Skorupski - Matty Cash, Przemysław Wiśniewski (83. Tomasz Kędziora), Jan Bednarek, Jakub Kiwior - Bartosz Slisz, Piotr Zieliński (71. Bartosz Kapustka) - Jakub Kamiński, Sebastian Szymański(71. Paweł Wszołek), Nicola Zalewski(71. Kamil Grosicki) - Robert Lewandowski (63. Karol Świderski).